Friday, January 13, 2017

Podsumowanie grudnia


Witam Was w Nowym 2017 Roku.
Na początku chciałabym wszystkim życzyć samych przyjemności i oby ten rok nie był gorszy od poprzedniego.


Ja nie mam co narzekać, bo miniony rok był dla mnie naprawdę udany. Najważniejszym wydarzeniem było oczywiście zostanie mamą. 
Jeśli zaś chodzi o podróże to odwiedziłam kilka krajów i miast. Po raz pierwszy Luksemburg, Watykan, Rzym, Amsterdam, Antwerpię, Berlin. Byłam na północy i na południu Francji, zwiedzaliśmy zamki w dolinie Loary. 
W tym roku chcielibyśmy odwiedzić Portugalię, może Grecję bądź Chorwację, albo ponownie Włochy. Wszystko przed nami :)

A tak instagram podsumował miniony rok, pod względem ilości polubień.


Wróćmy jednak do miesiąca grudnia.
Bardzo go lubię za świąteczne witryny sklepowe, dekoracje ulic i zapach pierników.



Wstyd się przyznać, ale pierniki piekłam pierwszy raz w życiu. Na szczęście wyszły dość dobre i szybko zniknęły. Musiałam więc piec jeszcze kilka razy, żeby cokolwiek zawieść do Polski :)


W listopadzie wspominałam o moim zapale do pieczenia. Grudzień pod tym względem nie był gorszy.
Były pierniki, to musiał być też piernik.


Na 6 grudnia zrobiłam alzackie mannele, czyli tradycyjne bułeczki, które jada się w dniu świętego Mikołaja. Przepis znajdziecie na blogu Madou (tutaj)


Oprócz tego były jeszcze muffinki cytrynowe


 Muffinki bananowe z masłem orzechowym

 

Bułki jogurtowe


Ciastka czekoladowe z daktylami i rodzynkami
 

Bułki drożdżowe z serem i rodzynkami
 

Na instagramie stworzyłam serie kubek+ciacho.
 






Jeśli nadal Wam mało jedzenia, to na koniec dorzucę croissanta o smaku matcha.
Kupicie go w czterech miejscach w Paryżu, w Patisserie Sadaharu AOKI (lista butikow).


Święta jak co roku spędziliśmy w Polsce.




 

Szkoda tylko, że śnieg spadł dopiero po Nowym Roku.

Obiecywać nie będę, ale postaram się, aby na blogu w końcu pojawiły się normalne posty, a nie tylko podsumowania.

Monday, December 12, 2016

Podsumowanie listopada


Do napisania tego postu zabierałam się od kilku dni i wreszcie jest. 
Prawdę mówiąc trochę się zastanawiałam czy listopadowe podsumowanie ma się ukazać. Nie byłam na żadnej wystawie, w muzeum, ani na wyjeździe, więc niekoniecznie jest o czym pisać, a w moim telefonie znajdują się głównie zdjęcia mojego dziecka.

Coś jednak w tym minionym miesiącu robiłam.


Udało nam się obejrzeć witryny w Galerii Lafayette i Printemps, zobaczyć choinkę, a także świąteczne dekoracje.
Tutaj znajdziecie świąteczne wpisy z 2014 i 2015 roku.











Wyskoczyłam nawet z dzieckiem, na gorącą czekoladę do Costa Coffee. 
Widzieliście ich świąteczne kubki?


Kto mnie obserwuje na INSTAGRAMIE, ten pewnie zauważył, że ostatnio często przewijają się tam zdjęcia jedzenia. Podczas ciąży, a także teraz kiedy karmię, zwracam uwagę na to co jem.
Wiadomo, że unikam wszelkich konserwantów, szkodliwych dodatków i śmieciowego jedzenia.
A że zawsze uwielbiałam słodycze, to postanowiłam sama sobie je robić. Przynajmniej wiem co tam się znajduje. Często szukam przepisów na fit przekąski, więc bez wyrzutów wcinam po kilka(naście) ciastek domowej roboty :) Waga na szczęście nie rośnie.

Nigdy nie byłam dobra w gotowaniu, a tym bardziej w pieczeniu. Odkryłam jednak jakąś radość z pieczenia i jak na razie ona nie przemija. Nie ma nic przyjemniejszego niż domowe ciasto (ciasteczka), które się udały, a przy okazji smakują innym :) 

Ciasto z jabłkami na jogurcie


Chlebek bananowy

Kokosowe kuleczki  (przepis)


Czekoladowe ciasto z czerwonej fasoli (przepis).


Muffinki kukurydziane (w przepisie jest borówka, ja dałam jabłka).


Rafaello na krakersach (przepis). Tutaj akurat kalorii było sporo.


Ciasteczka owsiano-czekoladowe.

Muffiny waniliowe

Bułeczki drożdżowe z kremem kasztanowym. W przepisie była mowa o nutelli, ale każdy wie, że to samo zło. 


Serniko-brownie

I coś na słono czyli cake aux olives (przepis).

Jako początkującej kucharce zdarzyło mi się oczywiście kilka wpadek. 
Raz zamiast zwykłego masła dałam masło solone i niestety ciasto miało dziwny smak.
To właśnie mój "solony" sypany jabłecznik, na kaszy mannej.


Innym razem zamiast zblendować kaszę jaglaną to ją zmiksowałam. To spowodowało, że nie wyszedł mi sernik taki, jaki widziałam na zdjęciu.

Najczęściej daję połowę cukru, albo miód. Czasem całkiem pomijam cukier. Jeśli nie mam jakiegoś składnika to zastępuje go innym. Z lepszym, albo gorszym rezultatem.

A Wam jak minął listopad? Lubicie piec, albo gotować? 

Thursday, November 10, 2016

Podsumowanie października


Do końca 2016 roku została już tylko połowa listopad i grudzień. Jeśli jeszcze nie ogarnęła wszystkich świąteczna gorączka, to zapraszam na nowy post.


Mogłabym podzielić ten miesiąc na dwie części. W tej pierwszej dużo się działo pod względem odkrywania Paryża, za to w tej drugiej w moim życiu.

Zacznijmy jednak od początku.


Nie był to miesiąc wystaw, ani wyjazdów. Tym razem nie byłam na żadnej. Za to pogoda sprzyjała długim spacerom i odkrywaniu ciekawych paryskich miejsc.
Postanowiłam zobaczyć resztę pasaży, więc wkrótce na blogu pojawi się trzecia część (tutaj pierwsza i druga).




Znalazłam najmniejszy dom w Paryżu (X dzielnica, przy 39 rue du Château-d’Eau. Ma tylko dwie kondygnacje, parter i piętro, jego wysokość to 5 m.,szerokość 110 cm).



i najstarszy paryski dom, przy 51 rue Montmorency (3 dzielnica). Wybudowany został w 1407 r. dla alchemika Nicolasa Flamela.



Jak również inne ciekawe budynki.



Ten przy 29 avenue Rapp, przypomina mi budynki Gaudiego w Barcelonie.




Dom Serge'a Gainsbourga  ( Maison de Serge Gainsbour, 5 B rue de Verneuil, 75007 Paris)
 


Nie wiem czy słyszeliście o Les Frigos (Lodówki). Budynek wybudowano w 1921 roku i służył jako chłodnia dla Les Halles, ale od 1971 roku opustoszał. Nie był już potrzebny, gdyż paryskie Halles zostały zastąpione ogromnym marketem w Rungis. Dopiero w latach 80-tych Frigos przejęli artyści i dzisiaj działa tam 90 pracowni. Wewnątrz niestety nie byłam.




Kolejne mniej znane miejsce w XIII dzielnicy (42 avenue des Gobelins), to Manufacture des Gobelins, czyli Fabryka Gobelinów założona w 1601 roku. Ten budynek również widziałam tylko z zewnątrz, ale zapewne kiedyś nadarzy się okazja by tam wstąpić.


Pierwszy raz byłam w Bercy Village (XII dzielnica). W miejscu dawnych piwnic i magazynów Bercy, słynących z rynku wina w XIX i XX wieku, znajduje się centrum handlowe i rozrywkowe. Ma ono swój urok, gdyż sklepy, butiki i restauracje mieszczą się w dawnych magazynach.
W pobliżu znajduje się kino, park i hala koncertowa.




Jeśli chodzi o doznania smakowe, to kolejny raz jedliśmy w japońskiej restauracji HIGUMA. Zawsze chodziliśmy do tej obok Palais Royal, ale tym razem wybraliśmy tę obok Opery. Zdecydowanie szybsza obsługa jest w tej pierwszej, ale jedzenie w obu tak samo dobre i niedrogie.


Spróbowaliśmy również greckiej kuchni. W V dzielnicy, przy 85 Rue Mouffetard znajduje się restauracja LA CRETE. Polecam to miejsce każdemu, gdyż można tam tanio i dobrze zjeść. Obsługa jest przemiła, na dania nie czeka się długo, ale w porze lunchu trzeba czasem odstać w kolejce. 



 
Nie obyło się bez nowych jesiennych smaków kawy w Costa Coffee.



A więc cóż takiego wydarzyło się w moim prywatnym życiu?

Otóż w połowie miesiąca przyszła na świat nasza kochana córeczka. 
 Ciąże wspominam bardzo miło, za to poród i pierwszy tydzień połogu już trochę mniej.

Tak wyglądałam w 40 tygodniu, po 12 km spacerze po mieście.


Może zauważyliście mniejszą ilość postów i chwilową ciszę na FB, ale niestety nie mam teraz czasu na pisanie. Dużo postów czeka na publikację. M.in o pasażach, polskich miejscach, pobycie w Bretanii, Londynie, Rzymie, Amsterdamie i Antwerpii. Postaram się wszystko nadrobić.


Tym czasem życzę udanego listopada. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...