Wednesday, August 24, 2016

Étretat


Zwiedzając Normandię nie sposób pominąć niewielkiego miasteczka (1411 mieszkańców) położonego na Wybrzeżu Alabastrowym, na północ od Hawru. Mowa o malowniczym Étretat
Ukryte między dwoma urwiskami skalnymi słynie z efektownych tuneli i łuków skalnych.



Dawniej niewielka wioska rybacka, a dziś renomowany kurort. 
Turyści mają tu do dyspozycji wiele klimatycznych knajpek i restauracji, a także dobre zaplecze hotelowe. Étretat słynie również ze wspaniałych pól golfowych. 






Nietypowe granitowe formy ukształtowane zostały w naturalny sposób przez nieustannie uderzające w granitowe ściany morze.
Wysokie i majestatyczne kredowe klify, okryte zielonymi łąkami, obmywane przez wody kanału La Manche to główna atrakcja tego miejsca.  






Krajobraz i klimat zachwyca każdego. Śnieżnobiałe klify na Cote d’Albatre stanowiły inspirację dla wielu artystów, szczególnie impresjonistów (Gustave Courbet, Eugène Boudin i Claude Monet) i pisarzy (Maurice Leblanc, Gustave Flaubert i Guy de Maupassant).
Wyrazili to w swoich dziełach (tutaj).
Do tych najbardziej znanych należą obrazy – Etretat, wzburzone morze” oraz „Iglica i brzeg morski w Awal” C. Moneta oraz „L’Aiguille creuse” (Aiguille to jedna z formacji u podnóży klifów) – książka Maurice Leblanca o przygodach Arsena Lupina, której akcja toczy się w Étretat.






Nam to miejsce bardzo przypadło do gustu. Pogoda była wręcz idealna na wspinanie się po klifach.
Nie jest wymagana szczególna kondycja, więc mniej aktywne osoby też sobie poradzą z podejściem. Widok z góry zrekompensuje wszystko.






Po wysiłku przyszła pora na posiłek. Ja zamówiłam naleśnik z kurczakiem, ale nie polecam tej restauracji, więc adresu nie będę Wam podawać. 


Polecam za to lody w Le Glacier D'etretat (3 boulevard President Rene Coty) Żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia, ale spośród chyba 42 smaków ja wybrałam miód-lawendę i ten o smaku bretońskich ciastek. Były pyszne.

Saturday, August 13, 2016

Kołobrzeg - Koszalin - Mielno - Darłowo


Wyjazd nad Morze Bałtyckie, nawet latem, wiąże się z pewnym ryzykiem. Nie ma co liczyć, że w lipcu bądź sierpniu będzie gwarantowana ładna pogoda.
Pamiętam, że gdy byłam 5 lat temu w lipcu w Jastrzębiej Górze i na Helu, to było zimno i bez kurtki się nie ruszałam. Za to 6 lat wcześniej w Międzyzdrojach upał był nie do zniesienia.
Ale ja akurat lubię upały.
W tym roku nie nastawiałam się ani na opalanie, ani na kąpiele w morzu, a że temperatura wynosiła ponad 20 C to była wręcz idealna na spacery i zwiedzanie.


Pierwszego dnia pojechaliśmy do Kołobrzegu. Miasto zmieniło się na lepsze (ostatnio byłam tam w 2005 roku). Odnowiono molo, chodniki, promenadę, przybyło kafejek.


Będąc w Kołobrzegu warto zobaczyć port, popłynąć statkiem, wejść na latarnię, przejść się po promenadzie i molo (które jeszcze jest bezpłatne) i koniecznie zjeść rybkę, albo gofra.






Kolejny dzień spędziliśmy w Koszalinie (gdzie zresztą nocowaliśmy przez parę dni u mojej rodziny).

Miasto nie należy do największych i powolne zwiedzanie zajęło nam pół dnia.
Wszystko praktycznie usytuowane jest przy głównej ulicy, jaką jest ulica Zwycięstwa.

Rynek Staromiejski z ratuszem, przebudowany w 2014 r.


Budynek Poczty Głównej, w stylu neogotyckim z 1884 roku


Katedra Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny (1300-1333)



Trochę dalej od centrum miasta znajduje się Góra Chełmska. Najwyższe jej wzgórze to Krzyżanka (136,2 m n.p.m). Na niej znajduje się wieża widokowa zbudowana w 1888 r, w pobliżu której trwa obecnie budowa Sanktuarium i Domu Pielgrzyma. Warto wejść na wieżę, by spojrzeć na miasto i morze.
Schody jednak są dość strome, więc odradzam wchodzić tam osobom starszym i z nadwagą.




Na przełomie XII i XIII wieku na wzgórzu zbudowano kaplicę pw. Najświętszej Marii Panny. Do naszych czasów zachowały się fundamenty, a obok wybudowano Sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej. Kaplica, która powstała w kilka miesięcy, konsekrowana została 1 czerwca 1991 roku przez papieża Jana Pawła II.




  
Wieczorem, tego samego dnia pojechaliśmy do imprezowego Mielna, zwanego polską Ibizą :) Sobotni wieczór przyciągnął miłośników alkoholu w różnym wieku, głównie tych młodych, a kolejki w Biedronce nie miały końca.
My na szczęście chcieliśmy zobaczyć zachód słońca, przejść się po nowej promenadzie i jak najszybciej stamtąd odjechać

 

W niedzielne przedpołudnie pojechaliśmy nad jezioro Jamno
Jest ono odcięte mierzeją od Morza Bałtyckiego, zajmuje 9 miejsce w Polsce pod względem powierzchni, a jego średnia głębokość to 1,4 m.
Nad jeziorem można uprawiać sporty wodne, a w trakcie sezonu pływają tu statki turystyczne („Mila”, „Koszałek”, „Parostatek”).
My właśnie postanowiliśmy przepłynąć jezioro "Koszałkiem" 
Pierwszy etap Jamno-Unieście I - cena 6zł, czas przejazdu 30 min 
Drugi etap Unieście I-Unieście II - cena i czas ten sam
Trzeci etap Unieście II-Jamno - cena 10 zł, czas 40 min.
Na każdym etapie można wysiadać i wsiadać, tyle że statki przypływają co 2 h.




Po południu przejechaliśmy się do Darłowa. 
Spacerowaliśmy głównie w rejonie plaży, więc o zabytkach się nie wypowiem.
Kto jednak będzie miał okazję być w tym mieście, to podobno warto zwiedzić Zamek Książąt Pomorskich ( jest to jedyny w Polsce nadmorski gotycki zamek, którego budowę rozpoczęto w 1352 roku). W XVIII i XIX wieku w zamku znajdowały się magazyny i więzienie, obecnie jest tam muzeum.

My zobaczyliśmy rynek z ratuszem (w tle Kościół Mariacki),


22-metrową latarnię morską z XIX wieku,

 


i słynny pięciotonowy gwiazdoblok Xaver, który podczas sztormu w grudniu 2013 roku, został przerzucony na drugą stronę falochronu. 


Ostatni rzut oka na morze i pora wracać do domu.


W ciągu jednego miesiąca byłam na trzech całkowicie różnych wybrzeżach.
Na Lazurowym Wybrzeżu (Antibes), na północnym wybrzeżu Francji (Deauville, Trouville, Etretat) i nad Bałtykiem. Każde zupełnie inne, ale wszystkie warte zobaczenia.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...